+18! Czytacie na własną odpowiedzialność!
*2 tygodnie później*
-Koooocham Cię tak mocnooo! - krzyknął Justin i mocno mnie przytulił.
-A ja Ciebie tak samoooooooo! - odkrzyknęłam i wtuliłam się w jego klatę. Nam dzisiaj odbija, bo zamiast mówić, to krzyczymy do siebie. Cailtin się na mnie nie gniewa z tego powodu, że tak jakby "odbiłam" jej chłopaka. Przyznała, że tak naprawdę nie kochała Justina, ale nie chciała go odrzucać, bo bała się, że może zakończyć się ich przyjaźń. A ja się dowiedziałam od Justina, że był z Cait tylko dlatego, żeby wzbudzić we mnie zazdrość. A to menda!
-Ty meeendo moja kochanaaa! - ponowie krzyknęłam i pocałowałam go.
-Nie mów tak do mnie! - strzelił focha. Ale ja dobrze wiedziałam, że się tylko tak ze mną droczy.
-Aaaa... umyj dupe! - krzyknęłam i również strzeliłam focha na niby.
Siedzieliśmy tak "obrażeni" na siebie z parę minut, nagle Justin skoczył na mnie. Zrobił to tak niespodziewanie, że krzyknęłam ze strachu. Przygniótł mnie całym swoim ciężarem. Leżeliśmy tak przodem do siebie na kanapie. Znaczy ja na kanapie, a on na mnie.
-Ałł! Ciężki jesteś idiotoo! - krzyknęłam, śmiejąc się.
-A ty taka seksownaaa! - krzyknął i strzelił buraka, kiedy skapnął się, co właśnie powiedział.
Za chwilę oboje wybuchnęliśmy śmiechem. A znowu za chwilę namiętnie się całowaliśmy. Chodź ja bym nie nazwała tego namiętnie, ponieważ Justin to całował mnie bardziej jak jakiś napaleniec. (xd.) Co za zboczeniec! Haha. (xd.) Nagle JB zaczął podwijać mi koszulkę ku górze, a za chwilę już jej nie miałam. Ja postanowiłam odwdzięczyć mu się tym samym, i już nie miał on swojej. Zaczął dobierać się do moich hawajskich spodenek, zapinanych na guziczek. Zwinnie rozpiął go i ściągnął ze mnie dolną część garderoby. Ja delikatnie odepchnęłam Justina od siebie i przewróciłam go tak, że teraz to ja leżałam na nim. Całowałam go, zaczynając od ust, schodząc na klatkę, aż do jego spodni. Zwinnie rozpięłam pasek, guziczek i zaczęłam ściągać jego spodnie. Po kilku sekundach już ich nie miał na sobie. Normalnie w sekundę, zmieniliśmy pozycję i siedziałam przodem na jego kolanach. Dalej się całowaliśmy. Dobrze, że nikogo nie było w domu Justina, a zasłony były zasłonięte, bo inaczej to by się działo! Ale nie ważne. Beebs gładził rękami po moich plecach i coraz to częściej zaczępiał swoje palce koło rozpięcia od mojego stanika. I oczywiście robił to przypadkiem, taa... jasne. Ja już go znam. Wreszcie ja zaczęłam "drażnić" rękoma górną część jego bokserek i wziął to jako pozwolenie na kolejny ruch. Zwinnie, a zarazem bardzo szybko odpiął mój biustonosz, zdrzucił go i znalazł się na podłodze, jakieś 2 metry od nas. Na początku trochę się zaczerwieniłam, ale za chwilę to minęło i wtuliłam się w Justina. On delikatnie położył mnie na łóżko i przykrył nas kocem. Poczułam, jak ściągnął swoje bokserki i zabierał się za moje majtki. Dziwnie się czułam, kiedy byliśmy zupełnie nadzy. Po chwili znowu zaczęliśmy się całować, a Justin co chwile szeptał mi do ucha miłe słówka, popijając to, że wszedł we mnie. Jego biodra poruszały się powoli, ale i rytmicznie. Tak, jakby nie chciał zrobić mi krzywdy. Było cudownie...
*Ranek*
Ledwo co otworzyłam oczy, a nad sobą ujrzałam Justina, który szczerzył swoje białe ząbki w moją stronę. Odwzajemniłam to. Na przywitanie cmoknęłam go w usta. On już zaczął się do mnie dobierać, ale go lekko odepchnęłam.
-Tobie jeszcze mało?! - krzyknęłam, śmiejąc się.
-No a co ty myślałaś?! - i znowu się do mnie dobierał. Uległam. Nie mogłam cały czas się opierać jego pocałunkom. On całował tak czule, namiętnie i uwodzicielsko. Znowu to zrobiliśmy. Yghh... jemu to wiecznie jest mało. (xd.)
Tak wgl to Justin odpuścił mi to "wybieranie". Powiedział tak: "Nie chcę niszczyć Waszego związku. Jak tylko Christian wróci, to dalej będziesz z Nim, a my dalej będziemy tylko przyjaciółmi. To jest tylko przelotny romans. Nie zorozum mnie źle, kocham Cię i chcę dla Ciebie jak najlepiej. Jeśli Twoim zdaniem nie będziesz ze mną szczęśliwa, to chcę, abyś była szczęśliwa z Nim.". Taak... to dziwne... ale też kocham Justina. No i Christiana. Jeezu... to jakiś kanał! No nie ważne. Przez cały dzień robiliśmy dużo rzeczy. Teraz właśnie jesteśmy w Justina kuchni i robimy kolacje. Znaczy Justin robi, a ja mu pomagam. Przytulam go od tyłu i prowadzę jego ręcę. Nawet chleba nie umi pokroić równo... co za ćwok. Ale mój ćwok. (xd.) Tak czy siak właśnie siedziałam na blacie, a Justin według moich wskazówek robił tosty. Pokroił ser żółty, szynkę, pomiodry i pieczarki. Następnie posmarował chleb tostowy masłem, ładnie poskładał kanapeczki i włożył do tostera. To są tosty, te takie "trójkąte". W czasie, kiedy tosty się piekły, my się całowaliśmy. Nagle usłyszałam, jak ktoś wchodzi do domu. Pomyśleliśmy, że to mama Justina, więc dalej się całowaliśmy. JB uznał, że nie warto się nią przejmować. W końcu? Co ona może Nam zrobić? Nic! Tak więc Beebs dalej sładał namiętnie pocałunki na moim ustach i szyi.
-Abby?! - usłyszałam głośny wrzask. Jakby Christiana. Ale przecież to niemożliwe. On jest w Los Angeles! Ale pomimo wszystkiego w ekspresowym tępie odepchnęłam od siebie Justina i staliśmy jak wryci, bojąc się spojrzeć w stronę drzwi od kuchni. Wtedy do pomieszczenia wszedł rozzłoszczony Christian, a mi się zeszkliły oczy. Co teraz z Nami będzie?
CDN...
***
Sorry, że mi taki krótki wyszedł, ale musiałam zatrzymać w takim dramatycznym momencie! xd.
Tak, wiem... jestem wredna. ; ]
Nowe opowiadanie na blogu: www.cruel-story.blogspot.com - już są bohaterowie! ^^
Jak rozdział?
Pytania? :
Do następnego! :3
2 komentarze:
no właśnie co będzie?! ;d :**
fajne , kocham cię <3
dziwne :o
Prześlij komentarz