[...]
Zawachałam się przed naciśnięciem, ale jednak to zrobiłam... drzwi otworzył mi zapłakany Christian z włosami rozczochranymi na wszystkie strony.
-Co ty tu robisz? - próbował być silny, ale mu to nie wychodziło. Wtedy zauważył, jak ja wyglądam i moje pocięte ręcę.
-Przepraszam, ale skoro moje serce biło z powodu Twojej miłości do mnie, to chyba stanęło w miejscu, bo już mnie nie kochasz. A skoro moje serce stanęło w miejsciu to i ja muszę odejść z tego świata... - płakałam jeszcze bardziej, niż przedtem. Wymówienie każdego słowa było dla mnie cierpieniem.
-Co?! Jak to?! Nie! Nie możesz! Kocham Cię! Dalej Cię kocham! - krzyczał rozpaczliwie.
-Co?! - właśnie zrozumiałam, że on nie przestał mnie kochać ze względu na to, że zdradziłam go z Justinem. On mnie nadal kocha, tylko był/jest na mnie zły.
-Kocham Cię. - powiedział już spokojniej. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Ja Ciebie też kocham. - powiedziałam i przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłam najmocniej, jak tylko umiałam.
-Nigdy nie pozwoliłbym Ci odejść... - powiedział, kiedy już się od niego odsunęłam. Pocałował mnie delikatnie w czoło.
-Nie zrobię tego, bo za bardzo Cię kocham. - stwierdziłam, uśmiechając się.
-Chodź do środka, ograniesz się. - zaprosił mnie do siebie.
-Yy... nie. Na razie muszę wyjaśnić parę rzeczy paru osobą. - powiedziałam i pobiegłam w kierunku domu Jusitna. Nerwowo zapukałam do drzwi.
-Abby?! - Justin aż podskoczył ze szczęścia, kiedy mnie zobaczył i już miał mnie pocałować, ale go wyminęłam.
-Taak... wszystko jest dobrze, Christian mi wybaczył i dalej jesteśmy razem. Przykro mi Justin, ale nie możemy się całować, kiedy jesteśmy tylko przyjacółmi. - wyjaśniłam mu, uśmiechając się.
-Rozumiem. Jesteś i bądź szczęśliwa... cieszę się razem z Tobą. - uśmiechnął się sztucznie i przytulił mnie.
-Przepraszam i dziękuję. Muszę lecieć. Pa. - krzyknęłam na odchodne i jak burza pognałam w kierunku mojego domu. Wparowałam zdyszana. Wszyscy siedzieli w salonie i martwili się o mnie.
-Kochanie! Gdzie ty byłaś?! - krzyknęła radośnie moja mama. -Jak dobrze, że się znalazłaś i nic Ci nie jest! Dziękuję Ci Boże! - krzyczała roześmiana.
-Ale masz szlaban! - wtrącił się uśmiechnęty tata.
-Jasne. - odwzajemniłam uśmiech.
-A ja Cie będę pilnował! - wtrącił się tym razem mój brat.
-Okey. - powiedziała i ruszyłam biegiem do mojego pokoju i do łazienki. Muszę się ogarnąć. Wzięłam prysznic, opatrzyłam rany na rękach, przebrałam się i pobiegłam do Christiana. Zadzwoniłam dzwonkiem cała rozpromieniona. Otworzył mi Chris i nie był już taki 'nie ogarnięty'.
-Czeeeść. - powiedziałam, susząc zęby.
-Hey. Kocham Cię. - stwierdził na wstępnie i namiętnie wpił się w moje usta. Jak ja to kocham. Mmm...
*10 lat później - dalej oczami Abby*
-Oliver! - krzyknął mój mąż, Christian do naszego ślicznego synka. Oli z prędkością światła skoczył mu na ręcę. On mocno go do siebie przytulił.
-Eyy! Oli, a mama to co?! - uwielbiam go drażnić. Momentalnie zeskoczył z Christiana i przyczepił się do mnie jak rzep psiego ogona. Kocham to. Wzięłam go na rączki i podeszłam do Chrisa. On na mocno obioł.
-Kocham Was. - powiedział Christian.
-Ja Was też kocham. - stwierdziłam uśmiechając się. Christian delikatnie mnie cmoknął w usta.
-Błeee... - powiedział Oliver, odsuwając nas od siebie. Tak... nasz synek umie mówić. W końcu ma już prawie 4 latka. Ahh... jak ten czas szybko leci. Tak czy siak... co u innych? Justin i Caitlin są razem i mają śliczną dziewczynkę o imieniu Veronica, Ryan i Payton także są razem i mają bliźniaki dwujajowe Aleksandrę i Aleksandra. No a Chaz... Chaz znalazł sobie jakąś dziewczynę, no już teraz żonę i mają synka o imieniu Jack. Dalej urzymujemy kontakt ze wszystkimi. Ojcem chrzestnym naszego Olivera jest Justin, a matką chrzestną Caitlin. Moją chrześnicą jest Veronica. Christian jest chrzesnym Aleksandra. Wszystko jest cód, miód i orzeszki. Christian spełnił swoje 'marzenie' i jest piosenkarzem. Nie sławniejszym od Justina, ale jest. JB mu w tym pomaga. No a ja... no co ja?! Hmm... no... jestem informatyczką, a raczej słynnym grafikiem komputerowym. Moja pasja rozwinęła się, gdy tylko skończyłam 19 lat. Teraz mam lat 27, tak... jak Chris. Oliverka urodziłam, kiedy miałam 23 lata. Jest teraz 2021 rok i urodziny naszego synka. 4 urodziny. Jest 22 czerwiec. Ogólnie żyje mi się wspaniale, jak i innym. Aaa... o bym zapomniała. Mój brat, Jeydon także się ożenił i ma córkę o imieniu Lena. Śliczna jest. No właśnie! Niedługo 30 mojego brata! Jeeej. Jak ten czas szybko leci. No cóż... ja już wyrosłam z emo i jestem normalną dziewczyną. Ale tak czy siak, ważne... że wszystko dobrze się skończyło. Nareszcie czuje się i jestem szczęśliwa.
I żyli długo i szczęśliwie. Koniec. (xd.)
***
Zadowoleni? xd. Jest dobre zakończenie.
2 Epilogi uznaje za uznawalne. xd.
Podoba się?
WSZECH I WOBEC OGŁASZAM, ŻE JEST TO OSTATNI POST NA TYM BLOGU!
JUŻ NIEDŁUGO ZUPEŁNIE NOWE OPOWIADANIE MOJEGO AUTORSTWA!
KOCHAM WAS. ;*
A TAK SZCZERZE TO TROCHĘ PRZYKRO MI Z TEGO POWODU, ŻE POD EPILOGIEM 'ZŁYM' POJAWIŁY SIĘ TYLKO 2 KOMENTARZE, MAM NADZIEJĘ, ŻE POD TYM I POD NOWYM OPOWIADANIEM BĘDZIE WIĘCEJ KOMENTARZY.
DZIĘKUJĘ! ;*