środa, 15 czerwca 2011

01 - 'Nic mi sensownego nie powiedział.'

Obudziłam się. Przede mną leżał uśmiechający się do mnie Christian. Ja chyba naprawdę śnię. Ale też nie za dobrze zrobiłam... no bo tak... po 2 latach Chris do mnie podchodzi i umawiamy się, znowu jesteśmy razem oraz poszłam z nim do łóżka - w dosłownym znaczeniu! Ja chyba jestem jakaś upośledzona. Ale mniejsza z tym. Teraz przynajmniej jestem szczęśliwa! No to wracając do Nas - jak to pięknie brzmi. ( xd. ).
-Cześć kochanie. - wyszczerzył się do mnie, całując w czoło.
-Heey. - odp. i przytuliłam się do niego.
-Wiesz, że Cię kocham? - powiedział, lekko się śmiejąc.
-A wiesz, że ja Ciebie też? - odpowiedziałam, chichocząc.
-Co dzisiaj robimy? - spytał.
-Ty się mnie pytasz? - oburzyłam się na żarty. Wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem. Kiedy już się uspokoliliśmy, złapałam się za głowę, bo mnie zaczęła okropnie boleć. Chris od razu mnie położył, bo siedzieliśmy.
-Co Ci jest? - spytał opiekuńczo.
-Nie... nic. Tylko głowa mnie rozbolała... - starałam się mówić spokojnie, ale nie zbyt mi to wychodziło, ponieważ ból był nie do zniesienia.
-Mnie nie oszukasz! - powiedzał. Skapnął się. Kurcze!
-Naprawdę Chris, nic mi nie jest. - zapewniłam go, chodź sama dalej nie wierzyłam w to, co mówię.
-Przecież widzę! Zaraz wracam! - krzyknął i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z tabletką i szklanką wody. -Wypij. - powiedział, podając mi szklankę i lekarstwo.
-Ok. - powiedziałam i od razu połknęłam, ohydnie goszką kapsułkę.
Po 20 minutach leżenia i wpatrywania się we mnie Chris się ocknął.
-Już Ci lepiej? - zapytał z nadzieją.
-Tak. - zapewniłam, ale tym razem na serio już dobrze się czułam.
-To dobrze. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Noom... - przeciągnęłam podejżliwie.
-Co? - spytał nie kumaty.
-Nie wiem, czemu mnie tak nagle zaczęła boleć głowa... - zamyśliłam się.
-No... może od tego śmiania? - uśmiechnął się lekko, ale widząc moją prawie, że załamaną minę, uśmiech znikł z jego twarzy.
-Niepoki mnie to... - powiedziałam poważnie.
-To znaczyyy...? - ciągnął, machając dziwnie ręką.
-Yy... - ucięłam się. -Nie nic... nie ważne. - odp. machając ręką.
-Mów! - krzyknął, lekko żarując.
-No ale co mam powiedzieć? Po prostu mnie to nie pokoi... - powiedziałam, wzruszając ramionami.
-Abby... - zaczął i spojrzał na mnie tajemniczymi oczami. Muszę mu powiedzieć! Nie mam wyjścia!
-Ok... ok. - zapewniłam go. -No bo my się wczoraj nie zabezpieczyliśmy podczas... no WIESZ... - mówiłam nie pewnie.
-Yyy... - no jasne. Zatkało go. Pajac.
-No i żeby to nie było to, o czym myślę... - powiedziałam, tak, żeby mnie zrozumiał.
-Napewno nie! Głowa od tego nie boli! - zapewnił mnie.
-A ty co kurcze, ginekolog? - zażartowałam, chichocząc.
-Noo! A jak! - i znowu wybuchnęliśmy śmiechem.

3 dni później...
To jakaś masakra! Cały czas mnie napiepsza głowa! Chyba wybiorę się do lekarza.

Byłam u lekarza. Nic mi sensownego nie powiedział. Przepisał mi jakieś dziwaczne tabletki i tyle. Brałam je, ale to i tak nie pomagało. Całe dnie nigdzie nie wychodziłam. Christian codziennie mnie odwiedział, sprawdzając, jak się czuję. Zawsze było tak samo - koszmarnie. Odwiedził mnie też Justin, Chaz i Ryan. Nie obyło się też oczywiście bez wizyty Payton i Caitlin. Z Jay'em zerwałam kontakt. Ale nie ważne. Zaczyna mnie to na serio niepokoić.
Postanowiłam zadzownić do Caitlin.
-Przyjdź do mnie z Pay. - powiedziałam na wstępnie do słuchawki.
-Jasne, jasne. Już idę. Payton akurat jest u mnie. Ale nic się złego nie stało, prawda? - wygadała się.
-Nic, nic. Przychodź. - i rozłączyłam się.
Po jakiś 5 minutach w domu zjawiła się Cait i Pay. Przywitałam się z Nimi.
-To co chciałaś? - spytała ciekawska Payton.
-Muszę Wam coś powiedzieć i mam też do Was prośbę. - zaczęłam.
-No to mów! - popędzały mnie.
-No bo te bóle głowy, zaczęły mnie niepokoić tak nie na żarty. No i martwię się, czy czasami nie jestem w... no wiecie... - pokręciły przecząco głowami. Yghh! -... czy nie jestem w ciąży. - wydusiłam z siebie, spuszczając głowę w dół. One oczywiście wiedziały, że ja i Chris... no wiecie!
-Wow! - tylko tyle z siebie zdołały wydusić.
-Tylko tyle?! - spytałam, niedowierzając.
-No a jaką masz do Nas prośbę? - zapytała Cait, kiedy już obie się "otrząsnęły".
-Kupicie mi test ciążowy? - spytałam lekko zawstydzona.
-OK! - krzyknęły i wyszły. Łatwo poszło. Hmm...
Wróciły po 15 minutach.
-Mamy je! - krzyknęły na wstępie.
-Dajcie mi jeden. - powiedziałam. Kupiły ich 5. -A po chuja wyście tyle tego kupiły! - krzyknęłam, lekko się śmiejac.
-Żeby się upewnić! - krzyknęła Payon.
-Nie ważne. Zaraz wracam. - powiedziałam i znikłam na drzwiami łazienki. Wykonałam test i tylko teraz czekać na wynik. Oby był negatywny.

Po 5 min. można było odczytać końcowy wynik. Ręcę mi się strasznie trzęsły, ale mimo to wzięłam test to ręki i spojrzałam na niego. Dziewczyny także. Wynik był...
CDN...

***
Jejuuu! Baaaaardzoooo Waaaas przepraaaaszam, że tak daaaawnooo nie dodawałam 1 rozdziału, ale ostatnio mam urwanie głowy i wgl. ;c.
I jeszcze coś:
Blog nazywa się Suerte-Corazon : Bo to po Hiszpańsku : Los serca. A nie, że imiona! xd.
Więc nie pytajcie juuuż! ;p.

Nie wiem kiedy następny. Teraz trochę rzadziej będę dodawać rozdziały, bo wakacje idą i więcej czasu spędzam na dworze, a nie w domu przed kompem. Ale naprawdę, postaram się. I nie wyżywajcie się na mnie dziewczyny! xd.

Do następnego! ;*

Pozdrowienia dla:
KochamSiebiex3

Dziękuję, że czytasz moje wypociny od samego początku! ;*

Pytania? :

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

ciekawy! trzyma w napięciu.. :d
dzięki za pozdro ;)

Dreamer... pisze...

Super !