...Wynik był... No hmm... kiedy go zobaczyłam, poczułam wielką ulgę, jakiej jeszcze nigdy nie poczułam, to było coś wyjątkowego. (xd.).
-Nie jesteś w ciąży! Yeeaah! - zaczęły się wydzierać dziewczyny, a ja razem z nimi. Po chwili się uspokoiłyśmy.
-Hej! Hej! Stop! - krzyknęłam.
-Co się stało?! - odkrzynęłam Payton.
-Skoro nie jestem w ciąży, to od czego te bóle głowy...? - zamyśliłam się.
-Jesteś chora i tyle. - skomentowała Cailtin.
-Ta... jasne. - odp. gromiąc ją wzrokiem.
-No a jak to inaczej wytłumaczysz? - wtrąciła się Pay.
-Nie wiem... - wzruszyłam ramionami, usiadłam na kanapie i oglądałam jakiś posrany, hiszpański serial. Zaraz dziewczyny się do mnie przyłączyły i razem komentowałyśmy każdą scenę. Nawet było śmiesznie. Zapomniałam też na jakiś czas, że mnie boli głowa.
-Idziemy na jakąś imprezę? - zapytała nagle Cait. Ta to ma pomysły.
-Głowa mnie boli... - skomentowałam.
-Nie chcę mi się... - odpowiedziała zrezygnowana Payton.
-No pliiiiis! - krzyczała Caitilin, błagając Nas o zgodzenie się.
-Dobra! Nie boli mnie tak bardzo głowa. Mogę iść. Jeśli Payton też pójdzie. - wypowiedziałam się i spojrzałam znacząco na Payton.
-Ok! - krzyknęła wreszcie Pay.
-No to super! Szykujemy się! Najpierw Abby! - krzyknęła uradowana Caitlin i ruszyłyśmy do mojego pokoju, przyszykować mnie.
Po 20 minutach byłam ubrana w obcisłe, czarne, lateksowe gerty, żółtą, długą tunikę na ramiączkach i 10-cio cm. żółte szpilki. Nie brałam torebki, bo bym ją zgubiła, tak jak kiedyś. Telefon wzięłam wepchnęłam do obcisłej kieszeni od getrów. Brawa dla mnie!
Teraz make-up. Miałam go czarno-żółty, tak, aby pasował do mojego ubioru. Fryzurkę Emo sama sobie zrobiłam, bo ani Caitlin, ani Payton nie umiały jej poprawnie zrobić. Z tego co zrobiła z moimi włosami Cait wyszedł jeden, wielki kołtun, a Pay potarmoniła mi całe włosy, na wszystkie strony. Jedynie kiedy sama sobie ją zrobiłam, wyglądałam normalnie. Założyłam jeszcze żółto-czarną kokardkę nad grzywką i było "grejt"! (xd.).
-Już! - krzyknełam, pryskając włosy lakierem.
-Ok. Teraz idziemy do Payton! - krzyknęła Caitlin i chwilę później byłyśmy już w pokoju Pay.
Była ona ubrana w krótką, zwiewną, czarną miniówkę i różową, całą w cekinach bluzeczkę na ramiączkach, oraz 10-cio cm. różowe, brokatowe szpilki. Włosy miała wyprostowane i rozpuszczone, oraz miała różową, błyszczącą opaskę. Makijaż miała cały różowy. Telefon wcisnęła do kieszeni od spódniczki. Wcale nie wyglądała jak plastik, barbie czy blachara. Payton była, jest i będzie spoko. (xd.).
-Teraz do mnie! - krzyknęła Caitlin i już byłyśmy u niej.
Cait była ubrana w dżinsowe rurki, zieloną tunikę z nadrikiem w kształcie tęczy i do tego kolorowe, jak tęcza 10-cio cm. szpilki. Makijaż miała tęczowy. Wyglądała ślicznie! Włosy lekko podkręciła lokówką i je rozpuściła. Założyła na to jeszcze kolorowe spinki. Telefon wsadziła do kieszeni od spodni i już była gotowa!
-Dziewczyny... wyglądamy świetnie! - krzyknęła uradowana Caitlin, patrząc na nasze odbicia w lustrze. Rzeczywiście - miała rację.
Po 20 minutach byłyśmy w miejscowym klubie o nazwie "Night crazy". (Ja to wymyślam nazwy. xd.).
-Wchodzimy! - krzyknęłam i ruszyłyśmy w stronę wejścia. Kiedy tylko przekroczyłyśmy próg budynku wszystkie oczy chłopaków, jak i dziwewczyn powędrowały w naszą stronę. Szeroko się uśmiechnęłyśmy i ruszyłyśmy w stronę "barku". Ja zamówiłam lekkiego drinka owocowego, Caitlin jakiegoś mocnego, czerwonego, chyba o nazwie "Diabeł" czy coś. A Payton wzięła piwo z sokiem malinowym.
Nie wiem jak to się stało, ale upiłam się tym czymś niby słabym. Wzięłam wyszłam na parkiet i tanczyłam z każdym napotkanym chłopakiem. Wpadłam przypadkiem na jakiegoś "hipisa" czy coś. On zaciąnął mnie do jakiegoś pomieszczenia.
-Chcesz? - spytał, pokazując mi strzykawkę z jakimś płynem. Mało kontaktowałam i się zgodziłam. Wbił mi się w żyłę, na ręcę i za chwile poczułam, jak wlewa się we mnie wcześniej wspomniany - płyn. Po chwilie było mi jakoś tak dobrze. Nie czułam nic. Czułam, że nie muszę się niczym martwić. To było super uczucie. Chciałam się go zapytać co mi dał, ale już go nie było. Wyszłam z tego pokoju i znowu weszłam na parkiet. Potańczyłam z chłopakami i nie wiem jak i kiedy, ale zaczęłam się z jednym z nich lizać na kanapie. Byłam na chaju i tyle. Po 5 min. już lizałam się z innym, przy barku. Po następnych 5 min. z trzecim, w kącie. Dobra jestem! Oby tylko Chris się nie dowiedział! Po 30 min. lizania się z prawie wszystkimi chłopakami w tym klubie, znowu poszłam do tamtego pomieszczenia, gdzie wcześniej zaciągnął mnie tamten "hipis".
Zauważyłam na małym stoliku tą strzykawkę. Była napełniona czerwonym płynem. Tamten był żółty. Postanowiłam sobie sama wcisnąć, żeby było mi jeszcze lepiej. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Po chwili czułam się jak w niebie. Nie wiele kontaktując znowu wyszłam na parkiet, potanczyłam i znalazłam się na kanapie, liżąc się tym razem z... UWAGA! Dziewczyną! Co to było za cholerstwo? Nie ważne. Teraz to się nie liczyło. Liczyło się tylko to, że dobrze się bawię!
Do domu z dziewczynami wróciłyśmy gdzieś o 4 nad ranem. Byłyśmy u mnie w domu. Od razu padłyśmy zmęczone na moje łóżko, i tak zasnęłyśmy. Nie mówiłam dziwczyną, co mi się przydarzyło. Nie wiem, jak to odbrioą. Z resztą... co mam im powiedzieć? Że jakiś "hipis" dał mi zastrzyk i byłam na chaju? Bezsensu. Hej! Przecież tak działają narkotyki! O kurwa!
CDN...
***
Napięcie chociaż małe było? xd.
Mało komci... ;c
Czytacie?
Jak rozdział?
Pytania:
Do następnego! ;*
5 komentarzy:
dziwne... dali im niby alkohol w jakimś klubie?
One mają 17 lat. -.-
Fajny rozdział iszczerze mówiąc myślałam że wynik testu będzie pozytywny xD
MissVanessa9807 - jeszcze się możesz zdziwić. xd. Ale nic nie bd mówić. ;p.
Anonimowa Autorka.
wiem ;) jedna z moich koleżanek myślała jak przeczytała ten rozdział że zrobisz z Abby lezbijke xD
Prześlij komentarz