...Nie wiem kiedy się obudziłam. Byłam przyćpana. Caitlin i Payton na takie nie wyglądały, i jeszcze raczej spały. Dopiero po chwili zorientowałam się, jak strasznie mnie głowa napieprza. Znowu! Przynajmniej na imprezie nie czułam tej męki. Jeden plus. Ale i duużo minusów. Podsumuwując:
Wzięłam narkotyki, lizałam się z chłopakami i jedną dziewczyną, upiłam się. Masakra. Gdzie ja wtedy miałam głowę? A tak! Przecież ona była przyćpana! Wszystko było przyćpane! Już nigdy nie wezmę tego cholerstwa!
Wracając do rzeczywistości. Wstałam i postanowiłam pójść się odświerzyć. Wzięłam z szafy pierwsze lepsze ciuchy i beliznę. Poszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Kiedy wyszłam ubrałam się i próbowałam pogromić moją szope na głowe. Zawsze tak mam, bo umyciu ich. Pióra i tyle. Nadal jakoś dziwnie się czułam i wyglądałam okropnie. Nałożyłam trochę fluidu i pudru, aby przykryć te wory pod oczami i ogromne rumieńce na policzkach. Głodna jestem - teraz sobie dopiero zdałam z tego sprawę. Kiedy już skończyłam wyszłam z łazienki i zeszłam na dół, do kuchni. Dziewczyn narazie postanowiłam nie budzić. Niech sobie śpią.
Podeszłam do lodówki i skapnęłam się, że jest tam tylko pół pomidora, masło, jajka i jakaś szynka. A miałam ochotę na płatki. No cóż... nie byłam w sklepie bardzo długo, bo rodzice zostawili mi zamrożone jedzenie i pełną lodówkę. Idę do sklepu.
Weszłam po cichu do mojego pokoju, wzięłam portfel, bluzę i wszyłam. Szłam do sklepu jakieś 5 min., kiedy koło budynku wpadłam na kogoś. I tym kimś okazał się mój chłopak.
-Cześć skarbie! - krzyknął, kiedy tylko mnie zauważył i się szczeroko wyszczerzył. Kocham ten jego uśmiech. Piękny.
-Heey misiuuuuu! - przeciągnęłam słodko, całując go lekko w policzek.
-Gdzie idziesz o tej porze? - zapytał z zaciekawieniem.
-Do sklepu. - uśmiechnąłam się. -A ty? - spytałam.
-Do Ciebie. - spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Ahaa... pozostawię to bez komentarza. - skomentowałam to i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-W takim razie idę z Tobą do sklepu! - powiedział, kiedy już się uspokoiliśmy.
-Yyy... Chris. Nie musisz nigdzie iść. Stoimy przed sklepem! - krzyknęłam, wskazując na duży budynek z napisem "Hiper-Market". Ponownie wybuchnęliśmy śmiechem i weszliśmy do środka, dalej się śmiejąc.
-Co kupujesz? - spytał po chwili Chris.
-Coś do jedzenia, a co? Christianek chcę lizaczka? - ostatnie zdanie wypowiedziałam do niego, jak do małego bobaska i się zaśmiałam.
-Njee! Ja cem Ciebie! - powiedział jak bobas i zaczął mnie całować. Ludzie obok Nas przechodzili, ale nic sobie z tego nie robiliśmy.
-Haha. Już mnie masz! Co innego chcesz? - spytałam, kiedy już skończyliśmy się całować.
-Hmm... NIC! - krzyknął i rusziliśmy dalej. Po 10 min. kupiłam już wszystko co chciałam i ruszliśmy do kasy. Zapłaciłam i poszliśmy do mnie.
-Daj ja poniosę te zakupyyy! - krzyknął do mnie któryś raz z rzędu Chris.
-Nieeee! Moje zakupy - ja je niosę! - odkrzyknęłam.
-Nie. - powiedział i mi je wyrwał z ręki.
-Dobra! - krzyknęłam i przyspieszyłam kroku, udając obrażoną. Ciekawe, co zrobi.
-Abby! No! Chyba się nie obraziłaś za takie coś?! Co?! - po chwili usłyszałam jego krzyki za sobą i chwilę później był już obok mnie. Ja nic nie mówiłam tylko na niego spojrzałam i cmoknęłam jego policzek, kiedy właśnie znaleźliśmy się przed moim domem. Weszliśmy do domu i od razu do kuchni.
-Ja jem płatki zbożowe, chcesz? - zaśmiałam się.
-Nooooo! Się jeszcze pytaaaasz! - przeciągnął, a ja wybuchnęłam śmiechem, a on zaraz za mną.
-Cichoooo! Pay i twoja siostra śpią w moim pokojuuu! - po chwili go uspokajałam.
-A co one kurcze u Ciebie robią? - spytał.
-To ty nie wiesz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Oświeć mnie. - powiedział.
-Wczoraj... - zacięłam się. Przecież nie mogłam mu powiedzieć, że byłyśmy na imprezie, bo wydałoby się, że całowałam się z połową chłopaków w klubie i jedną dziewczyną. No i zaćpałam.
-Taaak? - przeciągnął, widocznie tym zainteresowany, dziwne gestykulując rękoma.
-Wczoraj... - dalej próbowałam coś wymyślić. -... nocowały u mnie! - palnęłam, co mi ślina na język przyniosła. -Cailtin nic Ci nie mówiła? - spytałam, próbując jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
-Nie. - opowiedział krótko i zaczęliśmy przygotowywać śniadanie. Chyba coś podejrzewa. No cóż... nie umiem go okłamywać. Jestem szczera i tyle... ta... jasne. Nie ważne.
***
Wieem, nudny jak flaki z olejem. (?). xd.
Nie ważne.
Podoba się Wam?
Piszcie. ;p.
Pytania? :
Do następnego. ;3
2 komentarze:
szczerze to nudny... czekam na następny ;)
nudasy, bejbi xd
Prześlij komentarz