sobota, 25 czerwca 2011

04 - 'Jak można kochać osobę, którą się dopiero poznało?'

Obudziłam się... leżałam... no właśnie... gdzie? Z tego co udało mi się jakoś zobaczyć, przez sklejone łzami oczy - było to białe pomieszczenie. Chyba szpitalne. Ale co ja kurczę robie w szpitalu?! Obróciłam głowę na bok i ujżałam na łóżku jakiegoś chłopaka, kogoś mi on przypominał, ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Nie wiedziałam, czy on żyje. Ja czułam się okropnie. Wszystko mnie bolało. Szczególnie głowa i brzuch. Co się stało? Tego nie wiem. Kiedy już się trochę otrząsnełam z tego popierdolonego snu, czy Bóg wie co to jest wołałam na cały głos. Kogo? Kogokolwiek - kto mógłby mi udzielić informacji co się stało i czy ten obok ma coś z tym wspólnego. Po długim nawoływaniu wreszcie w pkoju znalazł się jakiś stary, wąsaty lekarz.
-Nareszcie! - krzyknął na wstępnie, widząc mnie.
-Ale co? Co się stało? Niech pan mi coś powie! - krzyczałam.
-Już! Już mówie! - uspokoił mnie i usiadł na krzesełku, obok mojego łóżka.
-Taaak? - popędzałąm go. Lekarz tylko wziął głęboki oddech.
-Miałaś wypadek samochodowy z Christianem Beadlesem. Zdeżyliście się z ogromnym tirem. Straciłaś przytomność, tak samo, jak Christian. Właśnie się obudziłaś, on jeszcze nie. Są jakieś k]Są jakieś komplikacie w twoim organizmie. Coś się dzieje w nim złego, lub nie, ale to było jeszcze przed wypadkiem - z tego co udało nam się ustalić. - powiedział, a mnie zatkało.
-Yy... ale proszę pana. Kim jest Christian Beadles? Kim ja jestem? Jakie komplikacje? - o co mu kurwa chodzi? Ja nic nie pamiętam!
-Jak to? Nie wiesz kim jesteś? Nazywasz się Adelaide Wale, inni na ciebie mówią Abby, z tego, co wiem. Christian Beadles to twój chłopak. Komplikacje... hmm... dokładnie jeszcze nie wiemy jakie, ale mam do ciebie pytanie. - powiedział, a mnie znowu zatkało. To ja mam chłopaka?
-Tak? - zapytałam nieśmiało.
-Uprawiałaś sex z tamtym chłopakiem, lub z kimś innym? - spytał zmieszany.
-Co?! Pan się mnie o takie rzeczy pyta, kiedy ja ledwo pamiętam kim jestem? - spytałam oburzona.
-Tak... masz rację. Przepraszam. Z tego, co teraz wnioskuję, masz amnezję. - odpowiedział.
-Co?! A co to takiego? - spytałam.
-Choroba. Może trwać parę dni, tydzień, miesiące, lub nawet lata, albo do końca życia. Kiedyś sobie może przypomnisz wszystko. Choroba jest spowodowana od uderzenia się w coś lub nadmiaru wrażeń/szoku. - wypowiedział się.
-Ahaa... - tylko tyle zdołałam z siebie wydusić.
-Coś jeszcze? - spytał.
-Taak... ile o mnie wiecie? - spytałam.
-Dużo. - powiedział.
-Możecie mi to powiedzieć? Ja nic nie pamiętam. - powiedziałam.
-Może lepiej będzie, kiedy matka ci to powie. - powiedział i wyszedł. Teraz do pomieszczenia weszła jakaś kobieta. Chyba moja mama.
-Mama? - spytałam ze łzami w oczach.
-Tak kochanie. - powiedziała i usiadła na krzesełku obok.
-Powiesz mi, co się stało, kim jestem i kim jest Chris? - spytałam.
-Wszystko. Co tylko będziesz chciała. - powiedziała i zaczęłą opowiadać mi wszystko.

Już wiem co się stało, kim jestem i kim jest Christian Beadles. Ale tego kim on jest dowiedziałam się od mojej przyjacółki Caitlin. To jego siostra. Była też u mnie Payton, Justin, Chaz, Ryan i Jeydon - mój brat. Był także u mnie mój tata. Już wszystko wiem. Znam każdy szczegół swojego życia. Jak dobrze. Ale co z tego, że nie pamiętam, jak to się stało? To okropne. Ciekawe, czy Chris - mój chłopak, też ma amnezję. Oby nie. Dopiero co się dowiedziałam kim jest, ale już go kocham. No i jak słyszałam, to kochałam cały czas. Jak można kochać osobę, którą się dopiero poznało? Nie wiem. To takie nierealne - to, co się stało. Wypadek, amnezja... Całe moje życie legło w gruzach.
Kiedy tak rozmyślałam i się nad sobą użalałam, usłyszałam ciche kaszlnięcia. Obruciłam głowę i zobaczyłam Christiana, który właśnie się obudził. Szybko zaczęłam wołać lekarza. Przyszedł. Gadał z nim. Ja jeszcze nie.

Jest dobrze. Chris nie ma amnezji. Pamięta mnie. Ale co z tego, że ja go tylko z opowiadań moich przyjaciół? To bez sensu. Wszystko jest bez sensu... ten wypadek, moje życie i ja sama. Do Christiana przyszli przyjaciele. Też z nimi gadałam, chodź mało wiedziałam. Czułam się tutaj taka obca. Ale wspierają mnie. Wiem to. Czuję to. Szczególnie Justin, który jak twierdzi - nadal mnie kocha. Powiedział mi wszystko o naszych spotkaniach.

Gadałam z Chrisem. Powiedział mi wszystko. Wiem co się działo przez te wszystkie lata naszej znajomośći. Już powoli zaczynam sobie układać wszystko w jedną całość. Mój cały życiorys, którego chodź nie widziałam, był bardzo ciekawy. Chciałabym cofnąć czas. Cofnąć czas do momentu, kiedy poznałam Christiana. Wtedy było cudownie. Chris powiedział mi również rzeczy, których jak twierzi - wcześniej nie wiedziałam. Jak np. to, że od początku się we mnie zakochał i pokochał. Po nocach płakał, że go odpycham. To okropne. Ale przynajmniej wiem to. Przepraszałam go za to, ale on kazał mi przestać, bo i tak tego nie pamiętam, i że to nie moja wina. A ja jednak coś z tego pamiętam i to moja wina. Dziwnie się czuję, kiedy inne osoby opowiadają mi cały mój zasrany życiorys. Wydaje mi się, że zaczynam odzyskiwać pamięć... rok po roku mojego życia. Tak... pamiętam swoje dzieciństwo, szkołe i przeprowadzkę z Francji do USA. Tak... już wszystko pamiętam, ale nie do końca. Mam nadzieję, że sobie to przypomnę. Już widzę prawie cały obraz z mojego życia w Francji. W USA tylko przeprowadzka i pierwszy dzień w szkole... kiedy poznałam Christiana. Cudowny dzień. Chociaż wtedy był dla mnie jednym z najgorzych, teraz jest dla mnie najlepszym. Dziękuję wszystkim, że ich mam. Dziękuję.




***
Podoba się? Dużo się dzieje. Nie wiem czy nudny, czy nie. -.-
Komentujcie, proszę! ;*

Dedyk dla:
buulci (Dagmary.)
Lovv. :3
Dziękuję, że jesteś! ;*

Pytania? :

Do następnego! ; ]

Kocham Was! ;*

2 komentarze:

bieber pisze...

Rzeczywiście dużo sie dzieje ;D Rozdział dużżżoo ciekawszy od poprzedniego ;] czekam na następny ;)

Fanki BTR pisze...

Dzięki za dedyk <3
Kooochhhaaaammm Cięęę!:****
też...dziękuję ,że jesteś ;33