Czytać przy: http://www.youtube.com/watch?v=I5hjR5_tbfg
Poranek... 7:30. Christian dzisiaj wyjeżdża. Bożee... ja chyba się za Nim zatęsknie na śmierć! Serialnie! O 10:00 ma samolot z lotniska. Wstałam tak wcześnie, żeby się móc z Nim zacieszyć. Wstałam, wykonałam wszystkie poranne czynności. Już byłam gotowa na zejścia na dół, ale bałam się ojca... przecież Chris mu wczoraj powiedział, że jestem w ciąży. Ja nie chcę mieć z samego rana kazania! A no tak... nie zapominając... jest jeszcze mama. No cóż... prędzej, czy później i tak kiedyś będę musiała stąd wyjść i odbyć "poważną" rozmowę z moją rodzicielką i mężczyzną, dzięki którego plemnikom, jestem tutaj. ( xd ) Zebrałam się na siły i powolnym krokiem zaczęłam schodzić po schodach. Nie było to aż takie ciche, bo schody po cichutko skrzypiały, chodź nie były wcale takie stare. Ale pomijając ten "fakt". Kiedy już zeszłam na dół w salonie na kanapie siedział Christian i mój ojciec! Gadali ze sobą! Normalnie! (Abby ma schody z góry od razu w salonie, a obok jest kuchnia.). Zdziwiłam się.
-Yyy... Dzień dobry... - wydusiłam z siebie jakoś normalnie i lekko się uśmiechnęłam w stronę taty i Chirsa.
-Dzień dobry córko! - powiedział, jak zwykle swoim strasznym i stanowczym tonem głosu, nie wyrażając żadnych emocji. To może znaczyć tylko jedno : kazanie. Znam mojego tatę na wylot.
-Cześć Abby. - Chris pomachał mi ręką na przywitanie, uśmiechnął się i już chciał wstać z łóżka, podejść do mnie i zapewne pocałować, ale kiedy tylko od podniósł swoje cztery litery z kanapy, mój ojciec złapał go za rękę i z powrotem wylądował na tyłku, koło sami wiecie kogo. (Harry Potter i Voldemort rządzą! xd.)
-Podejdź tu! - znowu powiedział stanowczno, ten, ktorego imienia nie można wymawiać. (OMG! xd. Ja mam taką ostatnią "schizę" na temat HP, wieć wiecie. xd.). Ja się tylko lekko wzdrygnęłam, weszłam głebiej do salonu i usiadłam na fotelu, narprzeciw mojego chłopaka i sami wiecie kogo. (xd. - ja nie wyrzymam, jak nie będę używała tego słowa, więc nie zrażajcie się tym! xd.)
-Masz mi coś do powiedzienia? - znowu odezbał się sami wiecie kto.
-Yyy... ale już chyba o tym wiesz? - bardziej stwierdziłam niż zapytałam.
-Tak, ale chcę to od Ciebie usłyszeć, Adelaide. - tak... ON na mnie mówi Adelaide, nie Abby, czy coś. -.-
Głośno przełknęłam ślinę.
Wtedy do pomieszczenia o nazwie "salon należący do tego, którego imienia nie można wymawiać" weszła mama i usiadła na drugim fotelu. Widocznie oczekiwała mojej odpowiedzi, jak i reszta osób w tym pokoju.
-Jestem w ciąży... - powiedziałam, spuszczając głowę. Tato baaardzooo głooosnoo wypuścił powietrze z ust, mama trochę ciszej od niego, a Christian lewno słyszalnie, ale usłyszałam to.
-Zdajesz sobie sprawę, w co się wpakowałaś? - spytał ojciec.
-Tak. - powiedziałam pewna, lekko spoglądając na niego, spod spuszczonej głowy.
-No dobrze... skoro wszystko wiesz... to chyba nie muszę Ci robić kazania. - powiedział nagle, milszym tonem, jakiego dawno u niego nie słyszałam. Spojrzałam ukratkiem oka na mamę, która się do mnie uśmiechała, potem na Chirsa, który miał zaciesz na twarzy, a na końcu na mojego tatę, który czule się do mnie uśmiechał i wyciągnął ręcę w moją stronę, na znak, żebym się do niego przytuliła. Zrobiłam to bez wachania. Mój ojciec jest jaki jest, ale go kocham. Jest bardzo surowy, ale to w końcu mój tata.
-Gratuluję. - powiedziała mama, czule się uśmiechając i przytulając mnie.
-Dziękuję i przepraszam. - powiedziedziałam.
-Wybaczamy. - powiedzieli moi rodzice.
-Dobra fagasie, teraz możesz pocałować moją córkę. - powiedział z żartem mój tato, zwracając się do mojego chłopaka.
-Dziękuję panu uprzejmie. - odpowiedział również żartem, podszedł do mnie i przytulił. Na koniec delikatnie i szybko cmoknął mnie w usta. Widocznie bał się mojego ojca. (xd.)
-No nie bój się farfoclu! - krzyknął, śmiejąc się. Wszyscy momentalnie wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem. W tym czasie Christian zaczął mnie namiętnie całować. Kiedy wszyscy już się uspokoliliśmy mogliśmy pojechać na lotnisko. Znaczy moi rodzicie osobno i ja z Chrisem osobno.
*Na lotnisku - 10 minut przed wyjazem Christiana, jego oczami.*
-Kocham Cię. - powiedziała Abby i mocno mnie przytuliła.
-Ja Ciebie też. - uśmiechnąłem się, próbując ją jakoś pocieszyć. Była bardzo zrozpaczona. Widać to było po niej.
-Będę tęsknić. - płakała mi na koszulę.
-Ja też. Ale proszę, nie płacz. - próbowałem zachować zimną krew, ale mi to nie wyszło i jedna łza spłynęła po moim policzku. Szybko ją wytarem, nie chcąc wypaść na mięczaka.
-O! Odezwał się ten, który ma serce ze stali! - powiedziała ze śmiechem.
-Muszę już iść... - zacząłem.
-Ostatni pocałunek? - spytała z nadzieją w głosie, chodź dobrze wiedziała, że tego jej nie odmówie.
-Jasne. Ale on nie będzie ostatni - uśmiechnąłem się, puszczając jej oczko. Zacząłem delikatnie muskać jej usta swoimi. Z sekundy na sekundę łagodny pocałunek, zamienił się w bardziej namiętny. Z każdym dotknięciem jej ust, miliony mrówek przechodziło po moim ciele. Tzw. mrowienie. Po chyba 2 minutach oderwaliśmy się od siebie. Cały czas trzymaliśmy się za ręce, teraz nadeszło rozstanie. Wyjeżdżam na miesiąc... tak długo, jak na nagranie piosenki, ale ja, żeby zaśpiewać czysto potrzebuje 2 tygodni. (haha. xd.) Niechętnie puściłem jej dłoń, ona dalej trzymała moją. Po chwili ją puściła i ze łzami w oczach, kiedy siedziałem już w samolocie, patrzyłem na nią. Płakała, bardzo... nie mogłem na to patrzeć... zasłoniłem zasłone, zamknąłem oczy i zasnąłem...
***
Sorry, że tak rzadko dodaje rozdziały, ale to przez brak weny. Jakoś nie wychodzą mi te rozdziały... ;c.
A w co sądzicie o tym rozdziale?
Proszę, komentujcie!
Rozdziały będą się pojawiać tak jak teraz... co 3-4 dni. ; ]
Pytania? :
Do następnego! ;3
3 komentarze:
ja nie komentowałam bo byłam na wakacjach i nie miałam internetu !! Masakra xD Ale co do rozdziału to super ;D
taki sobie.
Prześlij komentarz