Wstałam o 8:30... Już od samego rana jedyną rzeczą o której myślałam jest Christian. Ledwo wyjechał, a już za nim tęskie, jakby go nie było z rok. Yghh... Tak więc... wracając do rzeczywistości. Teraz jest 11:00, siedzę w salonie na kanapie i jem orzeszki w sosie WASABI, który jest cholernie ostry i oglądam tv. Ale nie ważne. Właśnie leciał jakiś porąbany hiszpański serial, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Dziękuję! Dłużej bym nie wytrzymała tego, tego... nie ważne. Tak więc wstałam z kanapy, do której prawie się przykleiłam, wcześniej wyłączając telewizor. Kiedy otworzyłam drzwi zdziwiłam się, ponieważ bardziej spodziewałam się Caitlin albo Payton, a ku mojemu zdziwieniu był to Justin Bieber we własnej osobie! (xd.)
-Yy... cześć. Co ty tutaj robisz? - spytałam zdziwiona.
-Hey. A co, nie mogę odwiedzieć mojej... dzie... przyjaciółki? - trochę się zaciął. Co chciał powiedzieć? Dziewczyny? Przecież nie jesteśmy razem... tylko się przyjaźnimy... tak myśle...
-Nie no... możesz. - uśmiechnęłam się.
-Chcesz może gdzieś wyjść? Do skate parku, czy coś? - zapytał.
-Jasne. Tylko wezmę deskorolkę. - uśmiechnęłam się i szybkim krokiem pobiegłam na górę. Przez dobre 5 minut nie mogłam znaleźć deskorolki, kiedy wreszcie ją znalazłam, biegiem ruszyłam do drzwi i zdeżyłam się z Justinem. On nagle złapał mnie za biodra, przybliżył do siebie i zaczął mnie całować. Ja... nie wiele czekając, odwzajemniłam to. Z każdym dotykiem jego ust, tysiące motyli łomotały w moim brzuchu. To cudowne uczucie. Po dobrych paru minutach oderwaliśmy się od siebie. Justin patrzył głęboko w moje oczy. Ahh... te jego piękne, czekoladowe oczy, którym nie może się operzeć żadna panna, jak i ja. Byliśmy tak blisko, że mogłam dojrzeć siebie w jego święcących iskierkami oczach. Zastanawiam się co by się stało, gdyby teraz tak nas przyłapał Christian. No chyba bym się poryczała. Ey no! Chwila, chwila! Ja go zdradzam? Chyba. Bożee... to okropne! Co będzie jak się o tym dowie?
Po jakiś 5 minutach patrzenia sobie w oczy otrząsnęliśmy się.
-To... idziemy do tego skate parku? - zapytałam, jeszcze będąc myślami w pocałunku.
-Yyy... tak! - krzyknął i ruszyliśmy na dół i do drzwi.
Do skate parku doszliśmy w jakieś 15 minut. Justin miał uczyć mnie jezdzić na deskorolce. Nie jestem w tym najlepsza. Co chwile się wywalam, jak tylko jestem na rampie. Dopóki jestem na ziemii, jest jeszcze dobrze. Tak więc weszłam na najmniejszą rampe, a JB za mną.
-To teraz zjedziesz i staniesz po drugiej stronie rampy, a ja po tobie. - tłumaczył mi.
-Może pokażesz mi pierwszy, co? - spytałam, robiąc maślane oczka.
-No dobra. - powiedział i zjechał jak gdyby nigdy nic. -Teraz ty! - krzyknął z drugiega końca rampy.
-Dobra Abby, ta rampa wcale nie jest taka duża! Dasz sobie radę! - cały czas mówiłam to sobie pod nosem. Po dobrych 2 minutach stania na rampie i patrzenia się w dół... zjechałam, wydzierając się przy tym niemiłosiernie. Ale udało mi się przejechać na drugi koniec rampy. Co prawda... z lekkim upadkiem, ale jakiś taki miękki on był. Za chwilę zobaczyłam pod sobą Justina.
-Ojj... sorry, naprawdę... nie chciałam. - zaczęłam się tłumaczyć, obolałemu Bieber'owi.
-Nie... nie... nic się nie stało. Jestem cały. Chyba. - powiedział, wstał i podał mi rękę. Podciągnęłam się i znowu byliśmy niebiezpiecznie blisko siebie. Szczerze? Ta odległość między nami z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej nie koniecznie. Tak więc ja... nie wiele czekając delikatnie musnęłam jego usta. On zadrzał. Poczułam to. Uśmiechnął się lekko i odwzajemnił gest.
*Oczami Justina*
[...]
Abby lekko musnęła moje usta, a ja zadrzałem. Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem to. Za chwile ja przejąłem nad nią inicjatywę i zacząłem składać pojedyńcze pocałunki na jej szyji. Ona tylko cichutko pomrukiwała, co mnie motywowało. Teraz zająłem się jej policzkiem, delikatnie go całując i kierując się w stronę jej rozgrzanych ust. Już za chwilę byliśmy złączeni w jednym, namiętnym pocałunku. Nie wiem dlaczego to robię... nie wiem, dlaczego ją całuję... tak po prostu... nie wiem.
Teraz oderwaliśmy się od siebie i Abby miała dziwny wyraz twarzy.
-Czemu to robisz? - wypaliła wprost po chwili zastanowienia.
-Yymm... - zaciąłem się. Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć.
-Nie Yymm, tylko odpowiedź! - krzyknęła lekko, parodiując moje "yymm".
-Nie wiem. - odparłem, uciekając wzrokiem.
-Justin! - krzyknąła i szturchnęła mnie. -Patrz na mnie, jak do Ciebie mówię! - kurcze, zupełnie jak moja matka. Byłem zmuszony popatrzeć na nią. Miała zdenerowany wyraz twarzy, a oczy miała takie zupełnie nie do odczytania. Miała taki nieobecny wzrok, kiedy patrzyła w moje oczy. Czy tak można? Nie wiem... widocznie tak.
-Czemu mnie całujesz? - zapytała ponownie, przypatrując mi się z widocznym zainteresowaniem.
-Może dlatego, że... - no nie wiem co mam jej powiedzieć. Ratunku!
-Że? - spytała, gestykulując ręką przed moim nosem.
-Może dlatego, że Cię kocham? - spytałem, a raczej stwierdziłem. Teraz to ona unikała mojego spojrzenia i zauważyłam jak na jej policzkach pojawiły się czerwoniutkie rumieńce. Wyglądała tak słodko.
*Oczami Abby*
[...]
Usłyszałam to i mnie zatkało. Rozum mówił mi, żebym to olała i była dalej z Christianem, bo będziemy mieli dziecko i go kocham, a serce mówiło, że Justin kocha mnie bardziej i może mi dać więcej... ale nie chodzi tutaj o pieniądze czy dobytek... tylko wydaje mi się, że on... nie wiem sama... po prostu wydaje mi się, że będzie mi z nim lepiej. Uciekałam wzrokiem przed jego oczami. Nie mogłam tu teraz spojrzeć w oczy. Co mu powiem? To samo? Nie... nie mogę... "Kocham Cię" to mocne słowo i trzeba się długo zastanowić nad tym, czy je powiedzieć. Nie jestem jeszcze na to gotowa. Łatwo odpowiedzieć komuś "Ja Ciebie też". To nic nie znaczy. Puste słowa. Tak naprawdę to tylko słowo "Kocham" może coś zdziałać. A może powiedział to przypadkiem? Nie... to do niego nie podobne...
Przypadkiem można powiedzieć "sorry", ale nie "przepraszam",
Przypadkiem można kogoś szturchnąć, ale nie uderzyć,
Przypadkiem można odpowiedzieć na słowa "Kocham Cię", słowami "Ja Ciebie też", ale nie prawdziwe "Kocham".
CDN...
***
Może ma sens pisanie tego?
Co sądzicie? Dla mnie taki jakiś nijaki i nudy.
Nie mam weny.
Dzisiaj byłam w kinie na "Harry Potter i Insygnia Śmierci cz.2." - normalnie najlepszy film jaki w życiu oglądałam! <3 Polecam! ;3
Pytania? :
Do następnego.
10 komentarzy:
nudny? jest zajebisty! kocham kiedy opisujesz jak justin ją całuje i wgl.. podobało mi się to szturchnięcie, wyobraziłam je sobie, śmiesznie tak jakoś to zabrzmiało - patrz an mnie jak do ciebie mówię!
hehe :d
mi się bardzo podoba ;)
ofc, że ma sens!
za35biście <3 . Kocham cię .. noo ..harry potter był spoczi ^^ <3333 pisz dalejj <333333.
Zajebisty !! Czytam każdy rozdział i komentuje ;) więc pisz dalej pliss
Bądź z Justinem, bądź z Justinem, bądź z tym pedałem z głosem jak u baby. Badź z Nimmm, nie lubię Biebera, ale zaczynam jednak zmieniać zdanie!!!
Czytam, czekam, i nie mogę się doczekać!
zuzannakolomyjec.blogspot.com
florka-world.blogspot.com
ZuMa ;)
Ja bym wolała gdyby Abby była z Chrisem. Przecież Payton to dziewczyna Justina! a Justin to przyjaciel (najwierniejszy przyjaciel) Christiana, a on tu zmusza Abby do zdradzania go jeszcze przy tym jak będą mieli dziecko! Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie na jaw, Christian szybciej wróci do swojego kraju i do Abby i jej wybaczy, bo przecież on też zdradził Abby z Payton, a ona mu wybaczyła! Niech Justin będzie z Payton, albo jak jej na serio nie kocha to niech znajdzie sobie tą właściwą i z nią będzie, proszę! xd
Zapraszam na:
www.historia-laury.blogspot.com
dopiero zaczynam i długo nie dodawałam nowej notki, bo nikt nie czyta. Ale mam nadzieję, że mnie wesprzecie ;)
wiki- chris nie zdradził abby z payton.
No właśnie. Wszystko Ci się pomieszało! Justin jest z Caitlin, a Payton z Rayanem. A Christian nie zdradził Abby z Payton, tylko jakimś plastkiem. Ta postać jest nie wiadoma. ^^
Anonimowa Autorka.
KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ ?? MAIŁ BYĆ WCZORAJ A GO DALEJ NIE MA !!
aa, to sorki xd
a co do postu to??
ja tu się niecierpliwie, babo !
hahaha xdee
CZEKAMY ZNIECIERPLIWIENII ! ;D
Prześlij komentarz